Kłębek myśli przed wyjazdem z kluczowym dylematem w życiu niedzielnego turysty – jedziemy „na” lub „do” Chorwacji.
   Po co? Blog dla samo sprawdzenia myśli reporterskiej, podzielenia się doświadczeniami zdobytymi na wojażach oraz do poszukiwania odpowiedzi przed kolejnymi wyzwaniami, pytaniami  stawianymi podróżnikowi. Aby zobrazować, że już na początkowym etapie jest ogrom frajdy przed  każdym wyjazdem, podczas snucia planów palcem po mapie, analizowania najlepszych tras, wyszukiwania ciekawostek w notatkach, czytania porad i wskazówek innych niedzielnych turystów, przy negocjacji żelaznych punktów programu i odpowiedzi na stale powracające, zasadnicze pytanie mojej Małżonki – „a będzie czas aby poleżeć na plaży?”2013_07_Zakynthos 194
 A życie? Będzie też o życiu, głęboko, prawdziwie,  po prostu z autopsji. Na pewno z dystansem do siebie. Nie jestem pewien, zastanawiam się czy ktoś chce jeszcze czytać o czymś pozytywnym o czymś na czym się nie zarabia milionów; jak wskazują badania mass mediów najlepiej sprzedaje się cudzy dramat, sex afery oraz kto, komu i dlaczego wsadził kijek w… mrowisko. Sprawdzimy ?
  Jak ja to czuję? Każdy samodzielny, niezorganizowany przez touroperatora wyjazd to takie pachnące, pulchne ciasto drożdżowe z kruszonką…rozpoczynamy na surowo, gdzie po wymieszaniu kilku składników można już w trakcie wyrabiania surowego ciasta skosztować paluchem;  można przy zamkniętych  powiekach poczuć klimat miejsca w którym chcemy być już zaraz, by następnie upieczonym, pachnącym pięknymi widokami ciastem zajadać się z jeszcze większym smakiem, celebrując z zachwytem w nowym otoczeniu efekty naszych przygotowań.
  Jaki będzie? Blog bez obaw o przerost formy nad treścią … bez doświadczenia w temacie budowania strony, bez znajomości tematyki wordpressu itp. –  to co oglądasz zrobiłem w dwa weekendowe dni z przerwami na „tato chodźmy grać w piłkę”, „tato powygłupiajmy się”,  „tato chce mi się pić”,  „tato zrobiłem kupę” itp…Jak to bywa w życiu, które nie znosi próżni. Oczywiście można szybciej, ładniej, lepiej…
Dla mnie najważniejsze a coraz mniej doceniane w otaczającym świecie  –  jest prawdziwy!